O mnie

Kuchnia nauczyła mnie więcej o życiu niż jakakolwiek szkoła.
2011 rok. Kończę szkołę gastronomiczną w Opolu. Od tamtej pory w życiu zawodowym nie robiłem nic innego niż gotowanie.
Nie dlatego, że nie umiem. Tylko dlatego, że kuchnia szybko uczy pokory.
Młodszy kucharz, kucharz grillowy, wydawkowy, zmianowy, zastępca szefa kuchni.
To tylko tytuły zapisane na świstkach zwanych umowami o pracę. Na kuchni liczy się coś innego – czy dowozisz.
Już na praktykach w jednej z renomowanych restauracji w Opolu usłyszałem od Szefa Kuchni, że będzie ze mnie dobry kucharz.
Nie piszę tego, żeby się chwalić. Piszę to, żeby pokazać, że od początku traktowałem tę robotę poważnie.

Na praktyki idziesz z kilkoma osobami z klasy. Są też starsi uczniowie. Wystarczy nie być ślepym, żeby zobaczyć, komu się chce, a komu nie.
Ja od pierwszych miesięcy byłem na kuchni głównej, nie tylko na zmywaku czy obieraku. Oczywiście – warzywa obierałem i gary myłem jak każdy. Ale nie była to moja codzienność. Podglądałem, słuchałem, robiłem szybciej i lepiej. Tak to działa.
Od zawsze związany jestem z kuchnią polską, regionalną – śląską.
I tak, paradoksalnie: rolada śląska z kluskami i modrą w moim domu praktycznie nie istnieje. Po tylu latach robienia jej zawodowo – w domu nie mam na nią ochoty.

Na kuchni widziałem wszystko.
Ludzi, którzy przyszli „na chwilę” i zostali na lata.
I takich, którzy myśleli, że to łatwa praca, a po kilku miesiącach znikali bez słowa.
Fanatyków gotowania i osoby, które nie potrafiły trzymać noża ani odróżnić batata od buraka.
Historii będzie tu dużo.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że rozmowny nie jestem. Ale pisać lubię. Dlatego zapraszam na blog – tam będzie miejsce na anegdoty, kulisy i rzeczy, których nie usłyszysz w szkole.
Z czasem przeszedłem drogę od pierwszych dni na kuchni, przez chaos, błędy i wypalenie, aż do momentu, w którym zrozumiałem jedno:
nikt nie uczy młodych kucharzy tego, co naprawdę jest ważne.
Przez lata widziałem, jak ludzie przychodzą do gastronomii z pasją, a odchodzą zmęczeni, rozczarowani i z poczuciem, że „to nie dla nich”.
Najczęściej nie dlatego, że się nie nadawali.
Tylko dlatego, że nikt nie powiedział im prawdy.
„Pod przykryciem” powstało właśnie z tego powodu.
To miejsce dla uczniów szkół gastronomicznych, młodych kucharzy i wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak ten zawód wygląda naprawdę – bez lukru, bez motywacyjnych haseł i bez udawania.
Nie uczę tu, jak być gwiazdą kuchni.
Pokazuję:
- co warto kupić na start, a na co nie ma sensu wydawać pieniędzy,
- jak przetrwać pierwsze miesiące i lata pracy,
- jak myśleć o kuchni jak o zawodzie, a nie przygodzie,
- jak nie dać się zajechać psychicznie i fizycznie.
Ta strona nie jest dla każdego.
Jeśli szukasz drogi na skróty albo marzy Ci się szybka kariera z Instagrama – to nie tutaj.
Jeśli chcesz być solidnym fachowcem i wiedzieć, na co się piszesz – jesteś w dobrym miejscu.
Jeśli jesteś uczniem „Kotleciarni” – zacznij od działu Podstawy
Jeśli szukasz inspiracji kulinarnych – zajrzyj do Przepisów.
A jeśli jeszcze nie wiesz, po co tu jesteś, ale podoba Ci się mój sposób pisania – po prostu zostań chwilę dłużej.
